czwartek, 25 lutego 2010

1. Tak na wstęp

Może na początek się przedstawię: nazywam się Dominika ; mieszkam w mieście pod Warszawą, interesuje mie muzyka i związana z myzyką gra na gitarze.

Dzisiaj byliśmy w ratuszu na przedstawieniu pt. " Sposób na Alcybiadesa". Nawet fajny ten teatrzyk był. W tym dniu strasznie się zdenerwowałam na moją koleżankę Angelikę i lepiej nie mówić czemu (Tnm(to skrót od tak na marginesie) może się na mnie zdenerwować. Podem był jak zwykle męczący w-f, wtedy dostałam 5 i 4. 5 z kozłowania piłki, a 4 z dwutaktu (Tnm, pani od w-fu kazała mi to robić chyba ze sto razy). Zjadłam szybko objad i popędziłam na przyrodę (Tnm, trochę się zpóźniłam, ale mam usprawiedliwienie " Byłam na obiedzie"). Potem przyszła pani wice-dyrektor i zabrała nas na objad (Tnm, obiad był w tym dniu wyjątkowo w innych godzinach, więc dlatego przyszła). Dlatego, że chciałam stracić przyrodę poszłam jeszcze raz. Na stołówce nalewałyśmy sobie z kloeżankami ( Angeliką i Dominiką) dokładki zupy, żeby jak najpóżniej przyjść na nudną lekcję. Na drugiej przyrodzie ( Tnm, Mam dwie pod rząd!) oglądaliśmy film. Niezbyt mnie obchodził; przyprałam pozycję trochę tak jakby leżącą i rysowałam coś tam. Potem pani rozdała poprawy. Poprawiłam na piątkę (Tnm,fajnie bo miałam 3+).Szybko poszłam pod salę
( miałam anglika) i zjadłam mandarynkę (Tnm, raczej cytrynę, bo od mandarynki różniła się tylko kolorem). Anglik upłyną szybko. Następnie poszłam na dwa zajęcia dodatkowe. Wróciłam do odmu zjadłam obiad. Obejrzałam Majkę (Tnm, dobrze,że Majka i Michał są razem). Teraz piszę, strasznie mnie głowa boli.  ( Tnm, między tymi  zajęciami  esemesowałam 
z koleżankami).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz